Mam swojego ulubionego sprzedawcę bananów. Przemiły starszy pan, który jak tylko mnie widzi na placu, z daleka krzyczy „Młoda damo, są te najpyszniejsze”. 
A ja zawsze z uśmiechem proszę o te najbiedniejsze, najbardziej pokropkowane, bo są najsłodsze. 
Tylko proszę podzielić się z chłopcem” – mówi na do widzenia i uśmiecha się szelmowsko. 
– „Do zobaczenia. Najchętniej jutro”. I jem i piekę, i przetwarzam.

Mąkę przesiać, wymieszać z suchymi składnikami. Na środku zrobić dołek, dodać składniki mokre, mieszać do połączenia. Dodać rozgniecione bananowy, wymieszać dokładnie. Przelać do małej foremki keksowej (10cm x 20cm), na wierzchu ułożyć plastry pokrojonego banana. Skropić miodem. Piec 1 godzinę 15 min w temperaturze 180 stopni.
.Pewnie można dodać i orzechy, i rodzynki i co komu pasuje, ale u mnie za pierwszym razem pojawił się bez innowacji.

Oryginalnie przepis pochodzi z magazynu „Moje gotowanie”, ja go tylko zilustrowałam