Czasami bardzo tęsknię za czasem, kiedy mieszkałam w Hiszpanii. Było to 3 lata temu, trwało rok szkolny – ot, wymiana studencka. Mieszkałam w Oviedo, na północy kraju, pisałam magisterkę, uczyłam się hiszpańskiego i bardzo dużo jeździłam stopem. Zwiedziłam w ten sposób większość tego kraju, zahaczyłam tez o Portugalię, a potem kilka razy, już z Polski wracałam, odwiedzić znane miejsca i znajomych. 
Hiszpanię uwielbiam, ale najbardziej uwielbiam Andaluzję. Powolny rytm życia, ciepło, serdeczność, pyszne jedzenie, zapachy, miejsca.
Kiedy przyjeżdżałam do Sevilli, moim śniadaniem zawsze było albo torlilla de patatas [czyli gruby omlet z ziemniakami i cebulą, który do dziś pozostaje niezmiennie moim faworytem spośród hiszpańskim dań] albo pan/ tostada con tomate. I dziś o tym drugim
Tostada con tomate, czyli po prostu tost z pomidorem. Już kilka razy pisałam, że rzeczy proste są najlepsze na świecie. A więc jeśli macie pod ręką  chleb, czosnek, pomidor i oliwę i chcecie poczuć się jak na wakacjach – nic prostszego. Zwłaszcza, że dziś jeszcze słonecznie, więc można  wygrzewać się na balkonie, popijając kawę i jedząc ot, proste andaluzyjskie śniadanie.

Jak zrobić ?
W piekarniku podpiekamy kromki chleba, bułki przekrojone na pół, kawałki bagietki – co lubimy lub co akurat mamy pod ręką. W międzyczasie pomidora, lub dwa – najlepiej takie bardzo dojrzale i soczyste, kroimy na pół i ścieramy na tarce o bardzo drobnych oczkach [tej do placków ziemniaczanych], a skórki wyrzucamy. Do pomidora dodajemy pieprz, sól, możemy sypnąć bazylią czy oregano – wedle uznania. Dodajemy oliwę. 
Kiedy pieczywo będzie już podpieczone – złote i chrupiące, wyciągamy z piekarnika, nacieramy porządnie ząbkiem czosnku, przekrojonym na pół. Możemy polać oliwą [niekoniecznie, ale polecam], nakładamy naszego startego pomidor. 
Tyle. 
Sekret wszystkiego tkwi w prostocie i dobrych składnikach. Na przykład w zimie, taka przekąska nie ma prawa być smaczna – bo pomidory, które wtedy można w sklepie dostać są zupełnie pozbawione smaku. 
więc, skoro teraz pomidory najlepsze, tosty polecają się same. Najlepiej smakują w słońcu, popijane kawą. Powoli i leniwie. 
W Katalonii ta przekąska też jest bardzo popularna, choć z tego co wiem pomidor jest bezpośrednio wcierany w chleb. Można więc zaoszczędzić sobie brudnych naczyń. Ale do Katalonii nie dojechałam, podczas moich autostopowych wyjazdów, więc o tamtejszej wersji się nie wypowiem.