Dlaczego lubię muffiny ? 
Bo są banalne w wykonaniu. 
Bo można do nich dodać praktycznie wszystko i można prawie dowolnie zastępować składniki.
Bo mogą być i słodkie i wytrawne.
Bo przygotowanie ciasta trwa tyle, co nagrzewanie się piekarnika.
Bo nie trzeba być hiper dokładnym.
I zawsze wychodzą
Pierwsze muffiny robiłam chyba 3 lata temu, wtedy też kupiłam na jakimś chińskich placowym straganie silikonowe foremki [które nota bene służą mi do dziś].  I moje uwielbienie do nich trwa i trwa. I kiedy mam ochotę na coś słodkiego, to albo robię halavę [deser z kaszy manny i bananów, o którym kiedyś pewnie napiszę], albo właśnie piekę muffiny. Niezależnie od tego, czy jest 8 rano czy 23 Bo są tak ekspresowe, że cała procedura zajmuje około 40 minut.
Dzisiaj będzie o muffinach z dodatkiem cukinii. Dwa olbrzymy leżakowały u mnie na balkonie od ponad tygodnia, nabierając mocy urzędowej do użycia. Aż wczoraj, zupełnie przypadkiem, przypomniałam sobie, że mieszkając w Hiszpanii, moja francuska współlokatorka upiekła  raz ciasto z dodatkiem cukinii. I było pyszne. Czemu więc nie muffiny? Od pomysłu do realizacji droga była dość szybka – upiekłam dziś rano, do kawy pasuje świetnie. 
Na jesienny podwieczorek też będą pasować. Akurat, kiedy za oknem deszcz, ciepłe muffiny są idealne

Składniki: ( na około 16 sztuk)
  • 2 i 1/2 szklanki mąki [ u mnie jedna szklanka była z mąką pełnoziarnistą, żeby babeczki miały ciemniejszy kolor, ale ze zwykłą też będzie bardzo fajnie]
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczone
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka kardamonu [można pominąć, można też dodać goździki, imbir, na co mamy ochotę]
  • szczypta soli
  • 3 jajka
  • pół szklanki oleju
  • pół szklanki soku pomarańczowego
  • garść posiekanych orzechów [na przykład włoskich]
  • 1 i 1/2 szklanki startej cukinii
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. 
Suche składniki mieszamy w jednym naczyniu, składniki mokre mieszamy w drugim [możemy użyć miksera, żeby było szybciej]. Suche dodajemy do mokrych, mieszamy aż się połączą. dodajemy orzechy i cukinię, mieszamy razem.
Nakładamy do foremek [około 2/3, bo lubią wychodzić ], pieczemy około 20-25 minut – sprawdzamy czy są gotowe metodą suchego patyczka. 
Studzimy. Gotowe.
Muffiny są dość słodkie, lekko orzechowe, korzenne i wilgotne. Samej cukinii nie czuć prawie wcale, ale widać – takie maleńkie zielone kawałeczki – wyglądają super. 
Żeby je wzbogacić, myślę, ze fajnie sprawdzi się albo dodanie masy serowej na wierz [takiej, jak użyłam do ciasta dyniowego – tutaj], albo lukier. Na co komu przyjdzie ochota. Kombinowanie podczas gotowania jest najfajniejszą jego częścią.
Smacznego!