Po długiej, prawie miesięcznej [chyba] przerwie, ale się udało.
Ciągle obiecywałam sobie systematyczność, bo wiem jakie to ważne, ale.. No własnie, zawsze było jakie ALE. A to szkoła, a to praca, a to inne projekty. ale wracamy.
Bo nie dość, że przed świąteczny okres sprzyja rysowaniu, pisaniu i produkcji około kuchennej, to jeszcze ów niedoczas, na który cierpiałam przez ostatni miesiąc w końcu zniknął.  

Kiedy byłam nastoletnim, rock’n’rollowym dzieciakiem, świąt nie znosiłam. Uważałam, że są sztuczne, sztywne, nudne i cholera wie jakie jeszcze. Za to im jestem starsza, tym bardziej się nimi jaram. Przestaje mnie irytować Driving home for christmas, które od początku grudnia leci w galerii. Nie wstydzę się, że uwielbiam piec pierniki i malować je lukrem [ choć tym lukrem zazwyczaj pomalowana jestem i ja i kot, i wszystko dookoła]. Ciesze się na choinkę, na robienie pierdół, które na niej zawisną. Nawet na sprzątanie. 
A wracając do tych ciastek. Wczoraj zainaugurowałam przedświąteczne pieczenie [bo mam wrażenie, że to raczej próba generalna była, niż efekt finalny, biorąc pod uwagę ile zniknęło]. Pełnione zostały pierniczki – ale na te każdy ma swój przepis, najlepszy, sprawdzony od mamy, babci, cioci Jadzi czy kogokolwiek innego. 
Dlatego podrzucę przepis na ciasteczka imbirowe i cytrynowe. Banalne, szybkie i pyszne Wyszperane w amerykańskim internecie. 
Ciasteczka cytrynowe

  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 100g masła bądź margaryny w temperaturze pokojowej
  • szklanka + kilka łyżek cukru
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • skórka otarta z 2 cytryn
  • sok z 2 cytryn
  • 1 jajka + żółtko
  • mała łyżeczka aromatu cytrynowego [ale niekoniecznie, ja akurat miałam]
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.
Masło utrzeć ze skórką z cytryny i cukrem [jednym i drugim] na puszystą masę. Dodać jajko, sok z cytryny, aromat cytrynowy i ucierać dalej. Do połączonych składników dodać te sypkie [mąkę, proszek do pieczenia i sól], wymieszać dokładnie [można mikserem, a można ręką – jednolita masa powstaje bardzo szybko].
Z ciasta formujemy wałek, odkrawamy nożem po niewielkim kawałku i w rękach formujemy kulkę. Obtaczamy ją  w cukrze, spłaszczamy [u mnie mają średnicę około 2,5 cm, bo podczas pieczenia sporo rosną]. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając pomiędzy ciasteczkami odstępy ze 3 cm. 
Pieczemy około 13-15 minut. warto sprawdzić, bo mi się kilka porządnie zarumieniło od spodu, może były za nisko. Tyle.
Bardzo świeże, mocno cytrynowe, właściwie nie potrzeba im żadnej dekoracji, o pięknym bladożółtym kolorze.
Ciasteczka imbirowe

  • 2 i 1/4 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka sody do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2-3 łyżeczki mielonego imbiru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • pół łyżeczki kardamonu
  • szczypta mielonej gałki muszkatołowej
  • 125 g masła bądź margaryny w temperaturze pokojowej
  • 1/2 szklanki cukru + kilka łyżek
  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • kilka łyżek miodu [3-4]
  • jajko
Suche składniki [mąkę, przyprawy, sodę i sól wymieszać dokładnie w misce  i odłożyć na bok.
Masło utrzeć z cukrem [jednym i drugim] na puszystą masę. Dodać jajko, wymieszać. Później dodajemy miód i dalej dokładnie miksujemy. Dodajemy suche składniki i mieszamy dokładnie – bądź mikserem bądź ręką, aż powstanie gładka, jednolita masa. 
Zawijamy w folię spożywczą i odkładamy na godzinę do lodówki.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.
Z ciastem postępujemy dokładnie tak jak w przypadku ciastek cytrynowych – formujemy wałek, kroimy go na małe kawałki, z którym formujemy kulki. Obtaczamy je w cukrze, spłaszczamy i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując spore odstępy. 
Pieczemy 10-13 minut.
Tym imbirowym również – według mnie nic do szczęścia nie trzeba. Ale jeśli komuś same takie ciasta wydają się biedne – można się pokusić o polewę z białej czekolady – będzie pasować idealnie.
Myślę, że są super nie tylko na przedświąteczne podgryzanie, ale to już ocenią ci, którzy zaeksperymentują
Z ogłoszeń parafialnych niedługo pojawi się niespodzianka, którą przygotowujemy z Madzia z bloga Owsianka i kawa, także śledźcie, bo warto
A na facebookowym prfilu codziennie pojawiać się będą okolu świąteczne ilustracje, więc również zapraszam tych, którym przez ostatni czas brakowało