Z cyklu przemyślenia

Zauważyłam jakąś zmianę w swoim podejściu to rysowania tutaj i ogólnie do bloga. Z początku miał być po prostu ładną wizualnie książką kucharską, o czym pisałam w poprzednim poście. Jednak coś ewoluowało. Już nie mam tyle czasu na eksperymenty kuchenne [pewnie te powrócą w wakacje], na medytowanie nad parującymi garnkami [choć w te mroźne dni to naprawdę przyjemne], i właściwie co i rusz wyciągam tylko z szafek zachomikowane słoiki  z leczo, dżemami i innymi frykasami, zamagazynowanymi latem i wczesną jesienią. 
Z tego też powodu, jakoś około kuchenne ilustracje nie do końca mi ostatnio leżą. Natomiast coraz bardziej chce mi się jakichś innych. Trochę takich książkowych, trochę takich opowiadających historie, nie tylko pokazujących przedmioty. 
Tych oczywiście nie porzucę, ale… Jest szansa, że pojawią się też i takie wpisy. Bo czuje, że potrzebuję spróbować coś nowego. Mam nadzieje, że mimo nazwy bloga, którą lubię i której nie chce zmieniać, poszerzenie tematyki nie wpłynie na niego w jakiś negatywny sposób. 
A zresztą. W końcu to mój kawałek Internetu, mogę sobie w nim pokazywać co chce ;)
A teraz, skoro się uzewnętrzniłam, przejdę do meritum.

Styczniowe tapety

Jako, że mamy wciąż początek roku, a na początku się jest systematycznym i wytrwałym w postanowieniach, zatem zrobiłam obiecaną tapetę. 
Oczywiście później, niż inni, jakoś nie umiem się zmieścić w ramach czasowych. nie wynika to z lenistwa, ani też z brania na siebie zbyt dużej ilości obowiązków. Po prostu jakoś czas  i deadline’y nie do końca dla mnie istnieją. Ale.. muszę się na nie przestawić. Definitywnie
Mam nadzieje, że wśród trzech wersji każdy znajdzie jakąś dla siebie (no własnie, to że są trzy, powinno delikatnie usprawiedliwić opóźnienie;) 
Każdą pobieramy, otwierając w nowej karcie i zapisując. 
Dajcie znać, która najfajniejsza.
tapeta styczeń 2016 food illustration winter
tapeta styczeń 2016 food illustration tea cups
tapeta styczeń 2016 food illustration zimorodek