Ciągle pojawiają się pytania, w komentarzach tutaj i na blogu – jak i czym malowane są rysunki, więc stwierdziłam, że chyba istnieje potrzeba wyjaśnienia kulis ich powstawania Żadnej magii i czarodziejstwa tutaj nie ma, ale postaram się zaspokoić ciekawość pytających.

Czego używam ?

 

Zbieraniny farbek akwarelek. 

Cześć podstawową dostałam dawno temu od chrzestnej, nie wiedząc jeszcze jak ich używać. Potem okazało się, ze niektóre są tak stare i zaschnięte, że trzeba kolekcję odświeżyć. Od tej pory kupowałam na sztuki brakujące kolory, nie przywiązując się specjalnie do jakiejś konkretnej firmy.
Są i jakieś sztuki z Renesansu, są jakieś polskie [już nawet nie pamiętam], są sztuki niezidentyfikowane. W sumie kieruję się przy wyborze jedynie kolorem
art supplies przybory malarskie

Ekolina.

Ekolina jest skoncentrowaną, płynną farbą akwarelową. Pojawiła się przypadkiem, ot na jednych z zajęć fotograficznych malowaliśmy negatywy własnie takim gęstym tuszem. Okazało się, że świetnie nadaje się też do rysowania na papierze. Uwielbiam ją za bardzo intensywne kolory, i to, że świetnie się miesza. Idealnie nadaje się do rozlewających się malunków na wilgotnym papierze .

Tusz kreślarski.

Zwykłym tuszem i piórkiem rysuję kontury do rysunków. Nie używam pisaków, markerów ani cienkopisów. Zawsze boję się, że nadmiar wody mi je rozmaże. Tusz w tym wypadku sprawdza się świetnie, szybko schnie, nic się z nim nie dzieje.

Płyn maskujący.

Służy do zamalowania na samym początku miejsc, które finalnie mają pozostać białe. Ma gęstą, płynna konsystencje, po zaschnięciu przypomina gumę, ale doskonale schodzi albo z pomocą gumki do mazania albo delikatnie ścierana palcem. tutaj jestem fanką płynu Talesa. Słoiczek 75 ml kupiłam co najmniej pół roku temu, używam systematycznie, a nie dość, ze go prawie nie ubyło, to jeszcze nic się z nim nie dzieje. Jeśli ktoś chciałby zaryzykować z takim wynalazkiem, to polecam do niego używam najpodlejszych pędzli jakie się ma, bo czasami nie da się ich doczyścić z płynu, który po zaschnięciu powoduje, że włoski na pędzli są jakby sklejone gumą

art supplies przybory malarskie

Pędzle.

Restrohouse albo Renesans. Lubię najbardziej. Ale pewnie gdyby były inne, też bym się z nimi polubiła. Są syntetyczne, ale bardzo miękkie, i wszelkie maleńkie elementy maluje nimi bez problemu.
Czyszczę mydłem w płynie. Zawsze, po każdym użyciu, mam na tym punkcie fioła [Małżonek śmieje się czasem, że mam magiczną zdolność mieszania przedmiotów – sztućców z pędzlami, ubrań z gazetami, wszystkiego ze wszystkim – tutaj można wymyślić dowolną kombinację, a zapewniam, że pojawiła się ona w moim wydaniu Dlatego pędzle w moim domu bardzo często można spotkać w słoikach, pojemnikach na łyżki kuchenne albo na suszarce do naczyń.

Papier.

Do rysunków blogowych blok Canson Mix media. Jest dość cienki, a jednocześnie na tyle wytrzymały, ze akwarelami można na nim malować bez problemu.
Jeśli chodzi o szkicowniki, od dłuższego czasu nie mogę znaleźć żadnego o odpowiedniej gramaturze papieru. Kiedyś przypadkiem taki nabyłam, jest idealny [jest, bo wciąż ma kilka kartek pustych], ale potem już nie mogłam znaleźć nic podobnego. Może zmieni to najbliższa wycieczka do plastyka.
Nie używam specjalnych paletek do mieszania – talerz, który potem można umyć nadaje się do tego bardzo dobrze [swoją drogą talerzy używam tez do farb akrylowych, i poza tymi kilkoma, które poszły na marnację, to wszystkie domyłam ]

Skanowanie i obróbka graficzna.

Malunki są skanowane. nie robię im zdjęć, bo skanowanie jest łatwiejsze, a racji, że mają format A4, to nie mam z tym żadnego problemu.
Potem każdy obrazek jest delikatnie czyszczony z paprochów w Photoshopie [tak, niestety, takie czasem się pojawiają]. Wyrównuję im również tło – biała kartka, która jest mimo wszystko dość gruba i po zeskanowaniu ujawnia całą swoją fakturę, niestety nie wygląda najatrakcyjniej, dlatego tło – to białe, jest uzyskiwane już w sposób Photoshopowy.

Inspiracje.

Wszystko. Zdjęcia. To co dookoła, rzeczywistość zastana. Jakiś element, który pojawił się na fotografii i chciałabym go przeinaczyć.
Czasami po prostu chcę przenieść to co na zdjęciu na papier, ale przeinaczam, zmieniam kolory, kształty, wielkości, przedmioty. Czasami bardzo trudno mi stworzyć coś jedynie z wyobraźni – bo nie umiem sobie wyobrazić, jak dokładnie wygląda sowa czy waga kuchenne, więc posiłkuję się tym, co znajdę w grafice [jeśli czegoś nie posiadam w domu, hehe ;]
Strasznie dużo czasu tracę [choć nie wiem, czy tracę, to dobre określenie], przeglądając w internetach strony prowadzone przez fotografów, malarzy i ilustratorów. Pewnie niekiedy nawet mimowolnie zainspiruję się – kolorami czy motywem. Ale to raczej nie przestępstwo.

Nie wiem czy temat wyczerpałam. Jeśli nie – proszę o info, bo bardzo chętnie podzielę się jakimiś sposobami, czy wiedzą. A zapewne o czymś zapomniałam (:Tym, którzy próbują – wytrwałości i nie poddawania się, jesli wychodzi dziadostwo. Mnie też często wychodzą dziady

art supplies przybory malarskie