Mamy pierwszy marca. 
Oznacza to, że do wiosny pozostało 20 dni. 
Do Wielkanocy też niewiele więcej.
To też oznacza, że zaczął mi się semestr w szkole, ostatni. I pewnie znów pojawią się mniejsze lub większe przestoje na blog i w ilustracjach. Chyba, że w końcu nauczę się pisać i malować „na zapas”. Zobaczymy ;) 
Na razie jestem dumna, że udało mi się skończyć tapety marcowe punktualnie. Bo zazwyczaj pojawiały się z poślizgiem, jednak tym razem, mimo męczącej mnie długo, koszmarnej migreny się udało. 
Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu jak mnie, bo chciałam, żeby były radosne i wiosenne, skoro za oknem wciąż szarawo.
Tapety pobieramy jak zwykle, otwierając grafikę w nowej karcie i zapisując na komputerze.
Dajcie znać, czy się podobają ;)