Plany na lipiec

Nawet nie zauważyłam przejścia czerwca w lipiec. tak dużo wszystkiego się działo.
Najpierw wernisaż wystawy (o którym napisze osobny post, i przy okazji pokażę zdjęcia, bo trochę do opowiedzenia będzie ), potem sesja w szkole, ostatnia już, więc nie można było przeciągać w nieskończoność, potem mnóstwo pracy przy jednoczesnej nauce InDesign i projektowaniu portfolio.

Ale udało się wszystko, szkołę prawie już zakończyłam (jeszcze we wtorek czeka mnie
obrona, na której po raz kolejny będę musiała opowiadać o zdjęciach, a że nie bardzo przepadam za występowaniem przed publicznością, nawet niewielką, pewnie we wtorek z rana trochę będę miała stres :> )

Z racji, że aktywności szkolne zostały prawie zakończone, czekają mnie może nie tyle wakacje (o urlopie mogę pomarzyć w okolicy września), ale na pewno będę mieć o wiele więcej wolnego czasu, który mogę przeznaczyć na przykład na malowanie.

Nie chcę za wiele planować, ale nie umiem ale nie umiem usiedzieć na tyłku, po prostu się leniąc, mam wtedy wyrzuty sumienia, że marnuję czas. Zbyt wiele mogę się nauczyć czy dowiedzieć w wolnym czasie, zbyt wiele zrobić, żeby po prostu siedzieć przed monitorem i oglądać seriale (co też mi się zdarza, ale jako dodatek,
Z malych celów (jakkolwiek je nazwać), które postanowiłam realizować w lipcu, a pewnie tez i w sierpniu, mogę wymienić

 

  • Uczenie się programów graficznych. Z Photoshopem dosyć się lubimy, ale moja znajomość Illustratora czy wspomnianego wczesniej InDesign jest na zatrważająco niskim poziomie (czyt. zupełnie mnie nie satysfakcjonującym). Zaopatrzyłam się w podręczniki, w zakładkach mam kilka fajnych stron z tutorialami i pewnie skorzystam ze Skillshare. Paradoskalnie, przez fotografię, zainteresowałam się grafiką i mam zamiar tę wiedzę poszerzać dopóki sama będę w stanie.

 

  • Wprowadzić systematyczność do działalności blogowej. Dziś zdałam sobie sprawę że blog ma rok. I jeśli przyznawane by były złote maliny w kategorii systematyczności, na pewno zasługiwałabym na główną nagrodę Ale bardzo lubię to miejsce i chciałabym je rozwijać, więc z pomocą Bullet Journal ( w który niesamowicie się wciągnęłam), wiem, że uda mi się zmienić tryb i pracy przy blogu i publikowania. Podobnie z Facebookiem i Instagramem.  Swoją drogą o Bujo, po dwóch miesiącach użytkowania też mogę napisać, ale.. nie wiem czy jest sens. Jest tyle mądrych rzeczy już napisanych, po inspiracje wystarczy sięgnąć w amerykański internet

 

  • Brush lettering. Strasznie mi się podoba i ciągle chcę spróbować. Ale niedoczas sprawiał, że na chęciach się kończyło ( ja wiem, że nie tylko ja miałam szkołę, pracę, kota, męża i dom do ogarnięcia, ale u mnie jakoś to tak działało, że na nic innego czasu nie było). I zamierzam zamienić przeglądanie Pinterest na mazianie pędzlem

 

  • Przetwory. Jestem strasznie zła, że ominął mnie szczyt sezonu truskawkowego i nie zdążyłam zrobić sobie zapasów na zimę. Widziałam co prawda, że jak się uprę, to jeszcze znajdę, ale już coraz droższe i nie wiem czy takie wspaniałe. Dlatego teraz chyba zrobię rozpiskę, co kiedy jest i co chciałabym zrobić, żeby znów mi nie umknęło,

 

  • Aktywność fizyczna. Tak, ciągle sobie to obiecuję, ale jakoś nie wychodzi. Ale mam nadzieje, że lato zmobilizuje mnie i do jogi i do biegania (choć ponoć w krakowskim smogu  to nie najzdrowsze).

 

I parę innych pierdół, ale są tak maleńkie, że nie warto o nich wspominać. Nie miej już się cieszę na te dwa miesiące. I może w końcu wymyślę, co chcę dalej w życiu robić, bo trzydziestka coraz bliżej, a ja oprócz skończenia kolejnej szkoły koncepcji konkretnej nie mam

Tapety na lipiec

 

Lipiec kojarzy mi się upalnie i z owocami. dlatego takie też są tapety
Z poślizgiem, jak zwykle, żeby tradycji stało się za dość.
Pobieramy jak zwykle – otwieramy w nowym oknie, zapisujemy na dysku.
Dajcie znać, czy któraś zagościła na pulpicie Będzie mi strasznie miło!