Minęła połowa października. Urlop się skończył, skończyło się chyba definitywnie już lato. To babie też.

Ale jesień, mimo, że póki co deszczowa i strasznie szara, też jest fajną porą roku.

Dni są coraz krótsze i coraz chłodniejsze, więc mamy idealny pretekst na nadrobienie zaległości książkowych, serialowych czy wszelkich, które związane są z zakopaniem się pod kocem.

Dla mnie to pora gorącej herbaty i korzennej kawy, gotowania pikantnych i kolorowych rzeczy, aktywności o wiele bardziej domowych. Ale też pora uczenia się, bo jesień zawsze chyba będzie mi się kojarzyć ze szkołą. Pora uczenia się i pora planowania zmian mniejszych i większych.

A w tej chwili ?

 

#słucham

Im bardziej deszczowo, tym bardziej ciągnie mnie w stronę muzyki instrumentalnej, klasycznej i takiej bardziej melancholijnej. Jesień kojarzy mi się z jazzem, z ukochanym Sigur ros. Wczoraj przypomniałam sobie o Maxie Richterze i od wczoraj leci u mnie nieustannie. Idealne z tłem w postaci szarego dnia. ale tylko dla tych, którzy lubią taką szarość wzmacniać, bo może powodować doły ((:

 

 

 

Na drugim miejscu ostatnio jest Múm, jako, że mam słabość do islandzkiej muzyki.

 

A do biegania porannego słucham nieustająco podcastów. Zapałałam do nich miłością ogromną, i aktualnie numerem jeden w mojej liście słuchanek jest Zombie vs Zwierz, czyli rozmowy o popukulturze  i o wszystkim innym,  oraz Koło roweru, które wcale nie dotyczy tylko tematyki jednośladu i szos.

 

 

#czuję się

Zawieszona w niedoczasie. Chodzi mi o taki stan, kiedy pomimo planowania, skrupulatnego układania w listy i notowania, ciągle brakuje mi minut i godzin, żeby wszystko zrobić. A to wrażenie jest potęgowane szybko zapadającym zmrokiem. Bo skoro o 18 jest już noc, to dzień jakby się skurczył całkowicie.

Bieszczady są najpiękniejsze na świecie ((: ??
#Bieszczady #autumnmountains #fallinmountains #indiansummer
#babielato

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Rudoróż (@rudoroz)

 

 

#chciałabym

Jeszcze troszkę wakacji. Z racji, że po wypadzie w Bieszczady, który był wspaniały, pogoda totalnie się zepsuła i spadł śnieg – wypad w Tatry nie wypalił. Niestety. W planie jest jeszcze jeden krótki wypad w góry, z końcem października – mam nadzieję, że dojdzie do skutku, bo o dziwo się z nimi pokochałam bardzo. Sama się zastawiam, jak mogłam przez tyle lat się wzbraniać przed tego typu wypadami, żyjąc w przekonaniu, że to nudne i nieciekawe.

 

 

 

#czytam

W tym momencie kończę „Esencjalistę„Grega McKeown’a. Książka jest po trosze poradnikiem, jak skierować swoje działania na właściwe tory i pomaga  uzmysłowić sobie, że poprzez eliminację działań o wiele łatwiej dojść do wyznaczonego celu. Polecam wszystkim, którzy lubią rozmieniać się na drobne i którzy ciągle mają za dużo na głowie.  Uczę się dzielenia rzeczy na ważne i ważniejsze.

A oprócz niego, na przy łóżkowej półce z książkami zaczęte mam „Dzienniki kołymskie” Jacka Hugo-Badera, „Wszystkie wojny Lary” Wojciecha Jagielskiego i pożyczony podręcznik do InDesign, z którego w końcu muszę zrobić użytek, zanim będę musiała go oddać właścicielce.

 

czytam - rudoróż

#oglądam

Namiętnie bieszczadzkie zdjęcia, po części czarno-białe ( bo przez przypadek włożyłam nie taką kliszę do aparatu) i zastanawiam się nad zrobieniem albumu fotograficznego. W szkole nauczyłam się drukować zdjęcia, więc chęć posiadania części w formie papierowej jest bardzo kusząca. Nie żeby mnie ciągnęło w stronę popularnego ostatnio Project Life – absolutnie. Jednak albumy ze zdjęciami lubiłam zawsze.

Jesienią nadrabiam seriale, więc razem z Mężem zaczęliśmy w końcu oglądać „Stranger Things„, które już chyba wszyscy widzieli. W kolejce czekają „Gotham„, „Belfer” i  „American Horror Strory” do którego miałam kiedyś podejście i który chciałabym zobaczyć w całości.

 

 

bieszczady-rudoróż

 

#potrzebuję

Zastanawiam się nad tym punktem od pół godziny. I dochodzę do wniosku, że mam wszystko. A nawet jeśli jeszcze nie wszystko, to jestem na dobrej drodze, o osiągnięcia tego „wszystkiego”. Spokój w głowie, świetne uczucie.

 

 

#planuję

Z racji, że święta i grudzień już zaraz, w głowie pojawiło mi się kilka pomysłów na projekty malunkowe , które prawdopodobnie pojawią się na blogu. W zeszłym roku z okazji grudnia był magazyn kulinarny, w tym prawdopodobnie coś z mniejszym rozmachem, ale myślę, że będzie fajne dla Was.W planie między innymi kartki świąteczne. Jeśli macie jakieś petycje, zachcianki – dajcie cynk, chętnie dorzucę coś do worka z pomysłami ((:

Planuję też zrobić wyprzedaż obrazków, który to pomysł podsunęła mi Kinga z „Zaparzę Ci herbatę”. Wszystkie ilustracje, które pojawiają się na blogu istnieją w formie papierowej, i leża na piętrzącej się stercie, więc chętnie oddałabym część w dobre ręce. Zwłaszcza, jeśli mogę komuś sprawić tym przyjemność. Szczegóły niebawem na fejsie ((:

Fajnie w taki sposób kończyć urlop, nie? ?
#pieniny #slynnasosenka
#weekend #friday #fallinmountains

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Rudoróż (@rudoroz)

 

# pracuję nad

Małymi projektami graficznymi. Ostatnio udało mi się stworzyć grafikę dla bloga „Na nowo śmieci” – można obejrzeć ją o TU oraz również dla Julii – baner i ikony – TU. Lubię robić takie drobiazgi, mam wrażenie, że się poprzez nie rozwijam, także graficznie.

Oprócz tego pracuję samą sobą. Postanowiłam do mojej wishlisty rzeczy do zrobienia dorzucić powtarzanie hiszpańskiego i uczenie się paru nowych rzeczy. Nie za dużo tym razem, żebym nie skończyła z poczuciem ogromnej porażki, wynikającej nie tyle z mojego lenistwa co ze zwykłego braku czasu.

 

Tu i teraz” to cykl wpisów, który zapoczątkowała Kasia z Worqshop. skłania do wyhamowania na moment i zanurzenia się w chwili obecnej,  zastanowienia się, jak wygląda w tym momencie nasze życie.

 

A jakie jest Twoje #tu i teraz ?