Listo­pad jest faj­nym a jed­no­cze­śnie dziw­nym mie­sią­cem. Cza­sem mam wra­że­nie, że trwa wła­śnie noc polarna i co nie spoj­rzę za okno, widać czerń. Od rana do wie­czora. Z dru­giej strony zda­rzają się takie momenty, kiedy przy­cho­dzi halny i robi się naprawdę cie­pło jesien­nie, jak wczo­raj. Takie poczu­cie, że zima i święta jesz­cze daleko. Ale wystar­czy zer­k­nąć do inter­netu, żeby prze­ko­nać się, że wcale nie są tak odle­głe. U mnie w lodówce już czai się cia­sto na pier­nik;)

photo-1474983797926-3939622ca489

#słucham

Jako, że jesienią najchętniej słucham muzyki instrumentalnej, wczoraj przypomniałam sobie o genialnej ścieżce dźwiękowej z genialnego filmu Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta FordaZa muzykę odpowiedzialni są Nick Cave i Warren Ellis, nagrodzeni zresztą złotą statuetką Satelity przez  Międzynarodową Agencję Prasową. Muzyka jest wspaniała, film jest arcydziełem. Jeśli ktoś nie widział, serdecznie polecam, nie tylko fanom westernów.

 

#czuję

Wciąż spo­kój w gło­wie. Nie wiem, czy ktoś zna takie uczu­cie głe­bo­kiego relaksu po zakoń­cze­niu medy­ta­cji, ale mam wra­że­nie, że cały czas w nim prze­by­wam. A oprócz tego – lek­kie zmę­cze­nie. Zmiana pracy dała mi w dup­sko i jesz­cze nie do końca umiem się prze­sta­wić na tryb peł­no­eta­towy. Wolne dni witam z naiwną rado­ścią, że wypeł­nię je po brzegi, aż będą kipieć aktyw­no­ścią, a tu oka­zuje się, że naj­lep­szym relak­sem jest książka z kotem na kola­nach.

#czytam

Po maratonie reportażowym pokornie wróciłam do kryminałów. Są doskonałym remedium na zmęczony mózg, kiedy wieczorową porą bardzo chcę moje rytualne minimum pół godziny spędzić z książką, ale okazuje się, że opowieści Jacka Hugo-Badera czy reportaże z wnętrza Rosji, są dla mnie zbyt wymagające. Mam cała serię Jo Nesbø do nadrobienia, w tym momencie czytam „Karaluchy”.

 

darmowe kursy online

#oglądam

Nie mam ostatnio czasu na seriale. Jakoś się nie składa, choć tak wiele jest ponapoczynanych. Filmów póki co też nie było wcale, choć nie mogę się doczekać pójścia do kina na nowego „Pitbulla”, mimo, że pewnie nie będzie filmem najwybitniejszym. Natomiast, z racji, że do biegania często słucham Zombie v Zwierz, naszła mnie ochota na kino superbohaterskie i niedawno pierwszy raz w życiu zaczęłam oglądać X-menów. są fajni, serio!

#potrzebuję

Nauczyć się korzystać w wolnych godzin po pracy lub przed nią. Jeszcze tego nie umiem, bo zazwyczaj wszystko co trzeba robiłam w dni całkiem wolne, a te pracowe przeznaczałam na marnację. Teraz tych pierwszych jest zdecydowanie za dużo, żeby spisywać je na straty. A oprócz tego, potrzebuję trochę samotności, jakoś wybitnie.

#pracuję nad

Kalendarzem ! Zgodnie z zapowiedzią, i sporą ilością pozytywnego odzewu kalendarz do druku będzie. Najprawdopodobniej w okolicy Mikołaja, bo wcześniej niestety nie dam rady się z nim uwinąć. Ale jest już 10 rysunków, tak jeśli żadne nieszczęście w stylu zepsutego skanera czy awarii komputera się nie zdarzy, najprawdopodobniej ukaże się niebawem.

 

Tu i teraz listopad

#dziękuje za 

Zaczęłam sobie zapisywać takie małe, fajne pierdoły, które spotykają mnie na co dzień. Z racji, że ostatnio moje życie nie składa się z wielkich i doniosłych spraw, postanowiłam popracować nad docenianiem codzienności. I wiecie co ? Spotyka mnie naprawdę masa fajnych rzeczy. Naprawdę.

 

darmowe kursy online

#planuję

Zrobić sobie fajne święta w tym roku. Śmieszne, kolorowe,  dobrym prawie wegańskim jedzeniem (wciąż nie bardzo umiem piec wegańsko), z grzanym winem, z filmami. Po raz pierwszy od strasznie dawna cieszę się wizją grudnia, tak naprawdę. A o innych planach to nie będę mówić, bo nie lubię zapeszać

 

Tu i teraz listopad

 

Tu i teraz” to cykl wpisów, który zapoczątkowała Kasia z Worqshop. skłania do wyhamowania na moment i zanurzenia się w chwili obecnej,  zastanowienia się, jak wygląda w tym momencie nasze życie.

A jakie jest Twoje #tu i teraz ?