Nowa seria postów

Z racji, że moje „blogowanie” jest bardzo, ale to bardzo niesystematyczne, a jedyną stała od ostatniego pół roku są jedynie tapety, pojawiające się w miarę możliwości punktualnie na początku każdego miesiąca, czas najwyższy na małe zmiany.

Wracamy do postów o malowaniu, i tutaj nowa seria postów – „Moje ulubione narzędzia do malowania”. Z racji, że często padają pytania czym maluję, jakich farb używam, jakich bloków czy pędzli, postaram się po kolei i drobiazgowo przedstawić, z czym pracuje mi się super a z czym niekoniecznie. Co jestem w stanie polecić, a co można sobie darować.

Nie jestem ekspertem i dzielę się jedynie moim własnym, często dość subiektywnym doświadczeniem i totalnie amatorską praktyką. To, co dla mnie jest doskonałym rozwiązaniem, może komuś innemu bardzo nie pasować. I to całkiem normalne, bo nie ma rzeczy uniwersalnych .

Zacznijmy więc.

 

Ecoline – co to jest ?

Z Ecoline zetknęłam się pierwszy raz w życiu w szkole fotograficznej. Na zajęciach z Fotografii eksperymentalnej pojawiło się zadanie malowania po negatywnie tymi właśnie farbami. Później negatywy były skanowane, kolory się odwracały i dostawaliśmy dość nieoczekiwane efekty pomalowanego, wcześniej czarno-białego zdjęcia. Sama technika mnie osobiście się nie spodobała, a malowanie klatki filmu (o wymiarach 24×36 mm jest dość trudne).

Niemniej wtedy też nabyłam pierwsze trzy sztuki tej farby i leżały nietknięte przez prawie rok. Dopiero ostatnio sobie o nich przypomniałam, dokupiłam też kilka nowych kolorów do wcześniejszego podstawowego zestawu – niebieski, żółty i magenta – i muszę przyznać, że w tym momencie są moimi absolutnie ukochanymi. Ale po kolei.

Ecoline, czy też ekolina jest zagęszczoną farbą akwarelową w płynie, produkowaną są przez firmę Talens. Kupuje się je pojedynczo, w kwadratowych, szklanych słoiczkach o pojemności 30 ml. Cena za jedno opakowanie waha się zazwyczaj od 8 do 10 złotych. Widziałam na stronie Talensa butelki o pojemności 490 i 990 ml, ale to ilość tak „przemysłowa”, że chyba nie dostępna w zwykłych sklepach stacjonarnych. I właściwie mało komu potrzebna. Kolorów przezroczystych mamy aż 46, oraz 2 kolory kryjące – biały i złoty (ten jest zazwyczaj dwa razy droższy od zwykłego słoiczka). Jest więc w czym wybierać.

Ekolina

Ecoline cechuje przede wszystkim:

rozcieńczalność w wodzie.

Ponieważ w słoiczku mamy farbę w formie płynnego koncentratu, już niewielka jej ilość nadaje się do malowania. Wodą regulujemy intensywność koloru.

transparentność.

O wiele większa niż w przypadku tradycyjnych farb akwarelowych. Nałożenie na siebie kolejnych warstw koloru nie powoduje przykrycia tego, co mieliśmy pod spodem.

świetlistość koloru.

Z powodu transparentności kolory farb Ecoline są niezwykle intensywne (zwłaszcza na białych kartkach). Tradycyjne farby akwarelowe nie są w stanie dać aż takiego efektu.

bardzo wysoka wydajność.

Z racji swojej rozcieńczalności już niewielka ilość farby wystarcza, żeby uzyskać intensywny efekt kolorystyczny

nie są wodoodporne.

Oznacza to, że nawet jeżeli wyschną, przy kontakcie z wodą robią się płynne i mogą „spłynąć” z kartki. Nie całkowicie oczywiście. Oznacza to też, że jeśli jakiś kolor na kartce zaschnie, dalej mamy możliwość mieszania go z kolejnym, wystarczy dodać troszkę wody.

bledną pod wpływem światła słonecznego. Niestety, Ecoline nie jest „światło-odporna”, i gotowe dzieła mogą po pewnym czasie stracić swoją intensywność. Dlatego najlepiej przechowywać je w teczkach, z dala od długotrwałego narażenia na kontakt ze światłem dziennym.

ekolina

Jak się z nimi obchodzić z Ecoline?

Tak jak z tradycyjnymi akwarelkami. Polecam używanie niewielkiej ilości, rozcieńczonej w wodzie. Świetnie sprawdzą się też wszelkiej maści palety do farb – ceramiczne bądź plastikowe, gdzie możemy mieszać kolory bądź dodać do nich wody, żeby nie zapaskudzić całego słoika.

Przydadzą nam się też papierowe ręczniki, do odsączania pędzla bądź papieru z nadmiaru wody i farby.

Farby świetnie się ze sobą mieszają, zarówno na palecie, jak i na papierze, jednak nadmiar wody może po wyschnięciu powodować hm… zacieki ? Na obrazku poniżej zaznaczam o jaki efekt mi chodzi. Czasami to ni przeszkadza, ale kiedy chcemy mieć płynne przejścia kolorów, takie granice mogą denerwować. Zazwyczaj można je zlikwidować nanosząc odrobinę wody na pędzelki i rozcierając, czasami są jednak bardzo uparte i mimo wszystko zostają.

doskonale zmywają się też z pędzli czy z paletek, więc dla jeśli nie mamy zwyczaju myć pędzli od razu po malowaniu (choć taki nawyk warto w sobie wyrobić), nie stanie im się żadna krzywda.

Ecoline świetnie współpracuje z tradycyjnymi akwarelami oraz innymi technikami jak tusz.

Wszystkie obrazki, które pokazałam w poście zostały wykonane tylko przy użyciu tych farb.

Jeśli macie jakieś inne pytania – chętnie odpowiem w miarę możliwości.

Macie jakieś inne doświadczenia z tymi farbami ? Dawajcie znać !

 

Przypominam również o możliwości zapisania się na Rudoróżowy newsletter. Co prawda na razie maile będą pojawiać się co dwa tygodnie, ale za to z niespodziankami, które  powędrują wprost do skrzynek zapisanych osób

 

Zapisz się na Rudoróżowy Newsletter

* wymagane pola