Kwiecień to ostatni miesiąc, kiedy mogę o sobie powiedzieć, że jestem dwudziestolatką. Jeszcze chwila, naprawdę niedługa i pojawi mi się trójka z przodu. Nie wiem, czy z tego powodu czy przez wczesno-wiosenne okoliczności przyrody, ale jakiś dość dziwno-melancholijny mam czas.

Nie żeby nie mieć energii, bo tę mam i pożytkuję ją właściwie na okrągło na naukę wektorów w Ilustratorze – swoją drogą nie pamiętam kto podrzucał mi pomysł skorzystania z platformy Lynda, ale chciałam podziękować – jest rewelacyjna.

Ale jakoś tak dziwnie jest w tym kwietniu. Zwłaszcza, że mamy bardziej zimę niż wiosnę.

#słucham

Dużo podcastów. Ostatnio przypadkiem trafiłam na The Honest Designers Show, w którym zasłuchałam się z przyjemnością. Mam też sporo do nadrobienia z odcinków Zwierz vs Zombie oraz nowości Pani Swojego Czasu.

Z racji mojej separacji z bieganiem, bo brak czasu nie jest wymówką, ale kontuzja kolana już niestety tak, trudno mi znaleźć moment, kiedy choć częściowo mogę się skupić na słuchaniu podcastu. Sprzątanie czy gotowanie nie zajmuje mi tyle czasu, żeby wysłuchać całego odcinka, a ostatnio rysuję o wiele rzadziej. Bieganie było idealne, mam nadzieje, że nie długo znów uda mi się do tego wrócić.

tu i teraz kwiecien

#czytam

Czytam to, co mi wpadnie w rękę w bibliotece. A że najczęściej wybieram książki kierując się tym, czy podoba mi się okładka – wiem, że to nie ładnie, ale jeśli widzę fajnie zaprojektowaną książkę, to mam wrażenie, że w środku też musi być coś fajnego.

Przeczytałam tym sposobem „Historię pszczół” Mai Lunde, lekką, łatwą i przyjemną książkę, która umiliła mi święta. W kolejce czekają „Kobiety Witkacego„, których nie mogę się doczekać oraz książka, która urzekła mnie swoim tytułem „Triumf owiec. Thriller a zarazem komedia filozoficzna”.

tu i teraz kwiecien

#oglądam

Chciałam zarządzić w domu miesiąc kina japońskiego. Obejrzałam w tym tygodniu „Siedmiu samurajów”, a w planie mam jeszcze „Kobietę z wydm” i kilka filmów Kurosawy, których aż wstyd się przyznać, że nie oglądałam.

Historie samurajskie mnie intrygują, z każdym filmem dowiaduję się czegoś totalnie nowego.

Ale żeby nie było tylko tak poważnie i intelektualnie, jednocześnie oglądam… „Iron Fist” Marvela Uwielbiam superbohaterów, uwielbiam ich w wersjach uwspółcześnionych – jest to dla mnie odmóżdżacz i rozrywka w czystej postaci. Zastanawiam się czasem, dlaczego u diabła dawniej oglądałam tylko te przeintelektualizowane „dzieła” a kino rozrywkowe wydawało mi się stratą czasu ? Ech.. widocznie z wiekiem człowiek mądrzeje dobra rzecz, polecam

#czuję się

trochę melancholijnie, trochę taka rozlazła. Mam wrażenie, że ten nagły najazd zimy wpłynął na mnie tak, że zamiast mnóstwa energii, która do mnie przyszła wraz z ciepłem i promieniami słońca, mam ochotę zakopać się pod kołdrą i nie wychodzić z łóżka. I wolny czas w święta też zrobił swoje, ale w końcu udało mi się odpocząć.

Może w maju będzie wiosna ? Choć szanowny Małżonek wróży jeszcze zimowe góry po majówce

tu i teraz kwiecien

#marzy mi się

Taki moment, kiedy codziennie uda mi się wykreślić wszystkie punkty z to do listy i będę usatysfakcjonowania ze swojego działania. Na razie wciąż mierzę się ze swoimi możliwościami i wciąż za dużo, mam wrażenie, wymagam.

 

#uczę się

Tak, wektorów. niestrudzenie od miesiąca, prawie codziennie. Wkurzam się na siebie, że nie zabrałam się do tego wcześniej, bo wcale nie jest to aż tak trudne. Ale czaso- i pracochłonne na pewno

#tęsknię

za Hiszpanią. Dokładnie pięć lat temu włóczyłam się stopem po Andaluzji i ostatnio z sentymentem oglądałam zdjęcia. chciałabym jeszcze raz napić się wina z pomarańczy w Sevilli, pogapić się na Alhambrę w Granadzie o wschodzie słońca i zjeść bardzo pleśniowy ser z Oviedo. Mam nadzieję, że się uda, może w podobny sposób

tu i teraz kwiecien

#planuję

zrobić plany na najbliższe kilka lat. Mam wrażenie, że wraz z pojawieniem się trójki z przodu w metryce, mam ochotę na małe podsumowania, wyciąganie wniosków i plany, nie tylko na najbliższy tydzień czy miesiąc. Ale takie o wiele dalsze, wymagające też o wiele większego nakładu pracy.

I mam nadzieję, że uda mi się poświęcić temu część majówki właśnie

tu i teraz kwiecien

#zachwycam się

Pracami na Behance. Przepadłam ostatnio, przeglądając co ludzie są w stanie wyczarować w Illustratorze. To ogromna dawka motywacji do dalszej nauki i do nieustannego próbowania.

 

A jakie jest Wasze tu i teraz ? Też w nastroju raczej przedwiośnia czy może jednak radośnie i z energią ?

 

  • Widziałam Twoje wektorowe poczynania na facebooku i… jest super! Jestem pod ogromnym wrażeniem Z czasem do illustratora polecam też tablet graficzny bo to dopiero zabawa, rysowanie wektorami jest naprawdę fajne.

    • Tablet mam od dawna, bo z racji szkoły foto, którą skończyłam w zeszłym roku z retuszem i Photoshopem jesteśmy dość zaprzyjaźnieni

      Trudno mi się jest póki co jeszcze przestawić na myślenie hm.. bardziej matematyczne o obrazie, ale zaczynam powoli łapać. I już nie mogę się doczekać, aż zacznę swobodnie używać pędzli Z tabletem właśnie !

  • Takie podsumowania zawsze pojawiają się u mnie, kiedy nowa cyfra z przodu wieku daje znać, że kolejna dziesiątka za mną. Co radosne, im jestem starsza, tym więcej planów snuję.
    Bookendorfina

  • Jak zobaczyłam Twoje zdjęcie z gór tak okropnie zatęskniłam za spacerem gdzieś po grani Tatr!

  • Skąd czerpiesz materiały do nauki Illustratora:)?

    • Ktoś polecił mi w komentarzu stronę Lynda.com
      Sprawdziłam 10-dniawy bezpłatny trial i potem zaktualizowałam sobie konto. Najtańsze niby to nie jest, bo 25$ miesięcznie, ale z drugiej strony kursy wideo, które są tam dostępne są naprawdę rewelacyjne.
      Opr ócz tego próbuję robić mnóstwo tutoriali z Internetu i powoli zabieram się za własne pomysły

      • Ja też korzystam z lyndy:)

        • To tam jest świetny kurs ilustratora, po okolo 16h podzielony na 3 części: fundamentals, Advanced i mastery. Mnie daje naprawde dużo 😉