Nie wiem, ile razy już mówiłam, że jesień powoli staje się moją ukochaną porą roku. I nie mówię tu tylko o  tej  złotej, kolorowej, z szurającymi liśćmi pod nogami i słońcem, ale też tej szarej, zamglonej i zimnej.

Niby nie nie przepadam, kiedy jest ciemno, ale  w tym roku mam wrażenie jakby wstąpiły we mnie jakieś nadprzyrodzone siły witalne. Nie mam pojęcia, czy to za sprawą witaminy D, czy herbat z imbirem i korzennymi przyprawami czy może regularnego biegania. Fakt jest taki, że wcale nie mam ochoty zaszyć się pod kocem i jakoś przetrwać . Mam ochotę czerpać z listopada garściami, nawet jeśli na zewnątrz panuje przenikliwe zimno i egipskie ciemności od szesnastej.

Jest mi troszkę głupio, że aż tak zaniedbałam świat wirtualny i moje miejsce w nim. Że poza tapetami nie pojawiało się tu nic nowego, rozgrzebane naście postów czeka na ukończenie, podobnie jak wiele obrazków czeka na zeskanowanie. I całe stado pomysłów, spisanych w szkicowniku, nie może doczekać się dnia, kiedy zostaną zrealizowane.

Powoli wracam do malowania, bo odpoczęłam od niego. Zaczynam za nim strasznie tęsknić. Za szuraniem pędzlem po papierze, za mieszaniem kolorów, za dzieleniem się ilustracjami, które czasem sprawią komuś radość tylko dlatego, że ładnie wyglądają. Nie  chcę nic obiecywać, bo mam wrażenie, że wszelkie obietnice czynione publicznie źle się kończą, ale …

#pracuję nad moimi pomysłami. I pewnie jeszcze jakieś spośród nich ujrzą światło dzienne Pytałam jakiś czas  temu, czy macie ochotę na botaniczny kalendarz do druku na rok 2018. Poprzednia edycja była z geometrycznymi zwierzątkami i można ją było dostać zapisując się na newsletter. Pewnie mało kto o nim pamięta dzisiaj, mój zapał do newslettera ostygł, ale znów z tyłu głowy coś się tli.

Natomiast kalendarz najprawdopodobniej będzie. Bardzo roślinny, bardzo leśny.

tapeta_listopad_rudoróż

#czuję się szczęśliwa. Ot tak, po prostu.

Cieszę się, że w domu pachnie ciastem bananowym.

Że mogę pogłaskać kota.

Że nie choruję.

Że mam najfajniejszego Męża, na jakiego mogłam trafić.

Że rano przylatują mi na balkon sikorki, które dokarmiam, mimo, że jeszcze mają co jeść

Że znajduję czas na bieganie i słuchanie podcastów i audiobooków.

Że znów zakwitł mi kwiatek w domu.

Z miliona innych powodów, mniejszych i jeszcze mniejszych. I mam wrażenie, że im bardziej doceniam codzienność, takie maleńkie sprawy, tym więcej dobrych rzeczy się wokół mnie dzieje.

#słucham moich ukochanych jesiennnych smętów. Nigdy ani muzyka klasyczna, ani instrumentalna nie brzmi tak pięknie jak w listopadzie. Zwłaszcza wieczorami. Pozwala się skupić i zwolnić na chwilę. Tego Pana odkryłam przypadkiem, przesłuchując losowe playlisty na Deezer. I zostaję z nim na dłużej.

 

#czytam nową książkę Anny Kamińskiej „Białowieża szeptem”. Przeczytałam już biografię Simony Kossak i Wandy Rutkiewicz tej autorki i byłam zachwycona – nie tylko postaciami, ale sposobem w jaki pani Kamińska o nich opowiada. Tu pojawia się Podlasie, które pamiętam sprzed roku, kiedy robiłam dyplom fotograficzny. Pojawiają się szeptuchy, Wiedźmir, ludzie z niesamowitą historią i puszcza. Wspaniale się czyta, polecam z całego serducha.

#oglądam oprócz nowego sezonu Watahy to nic. Mimo, że wiem, jak dużo jest świetnych seriali, to trochę szkoda mi na nie czasu. A kiedy nawet mam wolną chwilę, to wolę ją spożytkować na coś innego niż oglądanie. Czekam jedynie na film Najlepszy o Jerzym Górskim – kto nie słyszał, warto się zapoznać, bo historia jest o sportowcu ze złamanym życiem, który zachwycił świat, a w naszym kraju pozostaje praktycznie nieznany.

#nie mogę się doczekać rozdawania prezentów Mikołajowych i pieczenia ciastek i ciast na święta. W tym roku zaczęłam się organizować o wiele wcześniej niż zazwyczaj i większość prezentów mam już pochowane w zakamarkach  domowych. A w lodówce już dojrzewa piernik, foremki do ciastek płyną z Chin, żeby zdążyć przed godziną zero, mimo, że mamy połowę listopada. Nie wiem, czy ktoś już jest w podobnej fazie przygotowań, co ja. Chyba przejawiam nadgorliwość

#chciałabym mieć troszkę więcej czasu. Mimo, że planowanie i ustawianie w kolejności ważności mam opanowane do perfekcji, tak naprawdę zostaje mi niewiele czasu na przykład na leniwe mazianie po kolorowankach albo długie spacery po lesie. Ale nie chcę narzekać, bo i tak jestem strasznie zadowolone z tego, co mam.

A jak wygląda listopad u Was?

Też optymistycznie czy raczej pochmurno i pod kocem ?

tu i teraz listopad

 

  • Magdalena Jurczyk

    Fajnie, że udało Ci się zmobilizować i napisać dla nas kilka słów. A z drugiej strony… jeśli tak Cię wszystko cieszy i udaje Ci się robić tyle fantastucznych rzeczy (trochę zazdroszczę), to olej bloga i czerp garściami z tego czasu. Na bloga jeszcze przyjdzie pora a kalendarza nie mogę się doczekać! Zapowiada się fantastycznie!

    • Nie chcę olewać, ja nie lubię odpuszczać Zwłaszcza, że wiem jak trudno się do czegoś wraca
      Ja lubię to miejsce po prostu, i nawet jeśli nie mam na nie tyle czasu co wcześniej, to głupio mi je tak zaniedbywać. A te inne fajne rzeczy po prostu się dzieją
      Kalendarz będzie, skoro obiecałam to już nie mogę się wycofać ani skończyć go w połowie lutego 😂😂

  • Moje „Tu i teraz” powstanie dopiero pod koniec listopada, ale już teraz wiem, że będzie wyglądać podobnie do Twojego. Też z niewiadomych przyczyn coraz bardziej lubię jesień i nawet ten jej listopadowy odcień mi nie przeszkadza. Ostatnio znalazłam cytat Czechowa, że ci, którzy są szczęśliwi nie zauważają, czy jest lato czy zima… coś w tym jest.
    Też czekam na obejrzenie „Najlepszego” i nie mogę się doczekać tego filmu.
    Wspaniałej końcówki listopada Ci życzę

    • Mnie się udało i przeczytać książkę i obejrzeć film przez te kilka dni;) Niesamowita jest ta historia, nieprawdopodobny facet. Obie rzeczy polecam, bo się bardzo od siebie różnią.

      Czechow ma rację, bo zawsze jest jakiś powód do zadowolenia
      Dziękuję Końcówka szykuje się fajna, ale dopiero grudzień będzie z fajerwerkami ((:
      I czekam na Twoje "Tu i teraz".

      • Oj tak, grudzień będzie kwintesencją tego roku. Już nie mogę się doczekać przygotowań do świąt
        Zapraszam na moje „Tu i teraz”.

        • Z przyjemnością odwiedzę, choć już w grudniu