Zamiast wstępu

Wydawać by się mogło, że początek roku i styczeń to idealny moment na rozpoczęcie nowych przedsięwzięć, rozpisanie celów, planów, map marzeń. Generalnie rozpędzenie się i działanie na pełnych obrotach.

Wydawać by się mogło, bo u mnie styczeń wyglądał zgoła inaczej. Dawno nie czułam się tak zmęczona i trochę rozmemłana. Zrobiłam owszem listy planów na ten rok, planów na miesiąc, spraw którymi chciałabym się zająć. Ale tak naprawdę dopiero pod koniec miesiąca złapałam rozpęd.

tapety na luty

Przeczytałam ostatnio książkę Cisza. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku autorstwa Hanh Thich Nhat, wietnamskiego  mnicha buddyjskiego i nauczyciela zen.  Książka jest tak naprawdę medytacją o uważności, o spokoju. O tym, że warto się zatrzymać i liczyć wdechy i wydechy. Bardzo była mi potrzebna. Została ze mną jedna z myśli tego mnicha

„Nie jest źle mieć jakieś życzenie, jakiś cel. Nie pozwalajmy jednak, aby przeszkadzało nam to żyć szczęśliwie tu i teraz. (…) Robiąc wdech, wiem, że robię wdech. Robiąc wydech, wiem, że robię wydech.”

Wśród miliona rzeczy do zrobienia i planów, bardzo potrzebny mi jest spokój w głowie.  Dlatego moim słowem na ten rok jest taki modny teraz minimalizm. Nie tylko w odniesieniu do rzeczy materialne, bo z tym dopiero planuję się rozprawiać, ale zwłaszcza jeśli chodzi o myśli – plany i przedsięwzięcia. Żeby nie chcieć za dużo. I żeby cieszyć się z tego co już jest

Książkę polecam wszystkim, szukającym spokoju, bo samo jej czytanie wprawia w stan relaksu.

Wybaczcie taki medytacyjny wstęp, ale samo jakoś tak przyszło. Może nie do końca rozjaśniło, dlaczego w styczniu nie pojawiły się tapety, ale po prostu miałam ochotę o tym napisać. Choć najprawdopodobniej rozwinę myśli w jakimś „Tu i teraz„, żeby tekst nie był aż tak poszatkowany.

A wracając do tematu głównego

tapety na luty

Tapeta na pulpit

W lutym motywem przewodnim jest kolor różowy

Bo Walentynki, bo pączki, bo po prostu lubię ten kolor. Długo myślałam, co mogłoby się pojawić na pulpicie i ni stąd ni zowąd pojawiła się lama – trochę jako konsekwencja rozmów o Boliwii, trochę dlatego, że uwielbiam te zwierzęta.  A serduszka rozumieją się same przez się.

Dla wszystkich zwiedzionych brakiem pączków – pączki będą, w środę – w edycji z okazji tłustego czwartku

Wszystkie dostępne rozdzielczości dla danego wzoru spakowane są w paczce, którą pobieramy za pomocą przycisku „Pobierz”.

Są spakowane jako .zip – rozpakowujemy i możemy śmiało instalować na pulpicie.

Tak samo postępujemy z wersją telefoniczną.

tapety na luty

tapety na luty

 

Tapety telefoniczne

 

tapety na luty

tapety na luty

tapety na luty

Dajcie znać, które  Wam się podobają.

A jeśli znacie kogoś, komu mogą wpaść w oko – podzielcie się linkiem do wpisu, będzie mi bardzo miło.

I zajrzyjcie najpóźniej w czwartek rano – bo kolejna porcja obrazków będzie czekać do pobrania