Chlebek bananowy

Mam swojego ulubionego sprzedawcę bananów. Przemiły starszy pan, który jak tylko mnie widzi na placu, z daleka krzyczy „Młoda damo, są te najpyszniejsze”.  A ja zawsze z uśmiechem proszę o te najbiedniejsze, najbardziej pokropkowane, bo są najsłodsze.  „Tylko proszę podzielić się z chłopcem” – mówi na do widzenia i uśmiecha się szelmowsko.  – „Do zobaczenia. Najchętniej jutro”. I jem…